Chińska waza z marketu? - dokąd zmierzamy


We wczorajszych wiadomościach Reuters, bbc.co.uk poinformowano, iż w Perez Art Museum w Miami miejscowy artysta wziął w ręce kolorową wazę autorstwa Aia Weiweia, chińskiego artysty i dysydenta, i rozbił o podłogę dzieło sztuki warte milion dolarów.


Natychmiast został zatrzymany przez ochronę. Po zatrzymaniu Caminero powiedział, że zniszczył wazę w symbolicznym geście protestu, ponieważ muzeum nie wystawia dzieł miejscowych artystów, za to prezentuje sztukę twórców o międzynarodowej sławie. Grozi mu za to do 5 lat więzienia. Znamienne jest to, że sam jest malarzem mieszkającym w Miami. Niestety oprócz tego jest dyletantem, gdyż jak stwierdził nie spodziewał się, że zniszczona przez niego waza kosztowała milion dolarów. Wręcz twierdził że wyglądała jakby pochodziła z marketu. .

 W muzeum było 16 takich waz pomalowanych przez Weiweia. Każda z nich warta jest milion dolarów. Wazy pochodzą z czasów chińskiej dynastii Han, mają około 2 tysięcy lat. Weiwei, który często wykorzystuje antyczne dzieła sztuki, był zresztą krytykowany za ich "profanację", czyli pomalowanie na jaskrawe kolory.
Źródło: Reuters, bbc.co.uk 

 Przeglądając te informacje, naszło mnie by napisać kilka słów o temacie przewijającym się przez ostatnie lata a mianowicie o niszczeniu dóbr kultury.
Niestety powyższy przykład na niszczenie dzieł sztuki nie jest jedyny. Dzieła sztuki niszczono w czasach wojennych tych dalszych i tych bliższych nam. Jednak przestępstwa wobec kultury zostały dopiero dosyć niedawno oficjalnie i ostro piętnowane np. Międzynarodowy Trybunał w Hadze za zniszczenia zabytków starego portu w Dubrowniku podczas bombardowań w 1991 r., uznał to działanie za zasługujące na karę.


Dubrownik (fot.własne)


W dzisiejszym świecie coraz częściej do głosu dochodzą także pobudki religijne. W wyniku działań fanatyków bezpowrotnie znikają dzieła ponadczasowe takie jak np. olbrzymie posągi Buddy wydrążone w VI w. n.e. w północnej ścianie Bamianu przez buddyjskich mnichów zostały wysadzone w 2001 r przez Talibów. Dekret o zniszczeniu zaskoczył wtedy opinię publiczną wywołując falę oburzenia na całym świecie. Międzynarodowe organizacje ochrony zabytków do ostatniej chwili miały nadzieję, że dekret nie zostanie wykonany i podjęły wszelkie możliwe środki, by powstrzymać talibów przed destrukcją określoną przez Generalnego Dyrektora UNESCO, Koichiro Matsuure jako zbrodnia przeciwko kulturze. Mimo natychmiastowego podjęcia pertraktacji nie zdołano wpłynąć na zmianę postawy talibów. Unicestwili oni dwa posągi Buddy o wysokości 53 i 35 metrów uległy całkowitemu zniszczeniu. Jedynym śladem po ich istnieniu pozostały tylko puste nisze w skale.


Pusta nisza po wysadzonym posągu (źródło. Wikipedia)

Nie był to odosobniony przypadek niszczenia zabytków w Afganistanie. Podobny los spotkał wcześniej zbiory Muzeum Narodowego w Kabulu, gdzie zniszczeniu lub wywozowi uległy bezcenne zbiory prehistorycznych artefaktów oraz kolekcje z epoki greckiej i rzymskiej. Degradacji i zniszczeniu uległy również liczne groty mnichów buddyjskich ozdobione freskami, służące teraz za miejsca biwaków i pozycje wojskowe.
Ta nieodwracalna strata została odebrana przez zdecydowaną większość państw, organizacji międzynarodowych oraz stowarzyszeń chroniących dziedzictwo kulturowe jako zamach na należące do wszystkich dziedzictwo o uniwersalnych wartościach.
Zniszczenie zostało odebrane również jako akt fanatyzmu - barbarzyński gest - tym bardziej spektakularny, że dokonany mimo niespotykanej do tej pory akcji międzynarodowego sprzeciwu oraz mimo potępienia przez najwyższe władze duchowne islamu. Wiele państw arabskich i muzułmańskich odcięło się od fanatycznej postawy, z którą nie chciały być kojarzone.

Na mniejszą skalę z aktami niszczenia spotykamy się czytając od czasu do czasu o protestach przeciw różnym instalacjom w galeriach, przeciw twórcom mającym inne poglądy lub z powodu niezrozumiałego dla innych przekazu lub stylu artysty. Oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie łącznie z protestem i oburzeniem ale czy należy dopuszczać niszczenie dzieł?

Jednak skrajnymi przykładami jest wandalizm wynikający z czystej, pierwotnej głupoty i braku myślenia. Jak ten pierwszy, przytoczony na początku wpisu, tak poniższe dwa przykłady bezmyślności i nieodwracalnych działań mogą obrazować do czego zmierzamy.

W maju ubiegłego roku chiński nastolatek Ding Jinhao zwiedzał starożytną egipską świątynię. Wpadł wtedy na pomysł aby porysować ścianę która miała 3 tysiące lat. Skąd wiadomo że to Ding Jinhao zrobił? Bo był na tyle „sprytny”, że wyrył na niej swoje imię.
 

Ten kawałek rysunku sprzed 3 tys lat wygląda jakby niewiele się zmienił przez te tysiąclecia, niestraszne mu były wojny, wszelkie inwazje czy wpływ czasu, jednak nikt nie uratował go przed 15 letnim idiotą.

Kolejny przykład to historia, w której podczas wycieczki w muzeum Dell’Opera we Florencji, we Włoszech, turysta urwał palec 600 letniej rzeźbie. Podobno chciał tylko zmierzyć ten palec, to wszystko.

 
Niszczenie dzieł sztuki dokonanych wyniku działań wojennych, czy z pobudek religijnych czy też w wyniku bezmyślności czy wandalizmu należy nazwać wprost przestępstwem przeciw kulturze. Brakiem takiej reakcji sami wyznaczamy sobie drogę którą zmierzamy. Nie ważne czy są to małe lokalne akcje czy też duże wydarzenia bulwersujące opinie publiczną świata, należy zawsze mieć na uwadze, że dobra kultury są wspólną uniwersalną wartością kształtująca naszą osobowość, świadomość społeczną i pozycjonującą nas samych w pojęciu „człowieczeństwo”.

Komentarze

  1. Odwzajemniam wizytę i również zostaję ...BAARDZO ciekawy blog !!! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz o niszczeniu dóbr kultury w skali "wilekich" dzieł sztuki. Tymczasem bezmyślność i niszczycielstwo obserwuję codziennie wokół siebie. Np. stareńki, drewniany krzyż (na moje oko barokowy) z równie stareńką figurą Chrystusa wywala się z dnia na dzień, a w jego miejsce stawia się szkaradzieństwo z rury nierdzewnej z plastikowym - chińskim zapewne - Chrystusikiem w jaskrawych, jarmarcznych barwach. Oparł się setkom lat, a nie oparł się jakiemuś zidiociałemu urzędasowi? Proboszczowi? Sołtysowi? Gdzie konserwator zabytków, pytam grzecznie? A to tylko jeden przykład, pierwszy z brzegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ze to zauważasz i budzi to w Tobie sprzeciw. Wokół nas jest mnóstwo takich przykładów. Mimo, że tylko te spektakularne dotyczące wielkich dzieł są obiektem nagłówków gazet, to nawet te "małe" zdarzenia w najbliższym otoczeniu są równie WAŻNE i dotyczą tego samego problemu. Skala i sława dzieła sztuki nie ma tu znaczenia a jego zniszczenie jest równie wielką stratą.

      Usuń
  3. zdarzają się też pomyłki :) Gdzieś czytałem iż w jednej galerii sztuki nowoczesnej, chyba we Włoszech, dzieło składające się z gazet, tekturowych pudełek i okruchów ciasta rozsypanego po podłodze zostało omyłkowo posprzątane przez firmę sprzątającą;))).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za miłą wizytę i pozostawiony komentarz.